Kategorie: Wszystkie | Biżuteria | ślub; dieta
RSS
niedziela, 21 marca 2010
Wolne dni

No i mija mi drugi tydzień siedzenia w domu. Obfitował on głównie w buszowaniu po necie i szukaniu różnych różnośći. Np takie śliczne ubranka na szydełku dla lalki barbie które szczególnie pokochała moja malutka znajdziecie http://show.7ya.ru/private-showphoto.aspx?RubrID=150161&PhotoID=1303799  a mi wyszło to tak (tylko proszę się nie śmiać bo bez żadnego wzoru tylko tak na oko)

lale

no i oczywiście miłość jej życia http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/wzor_na_szydelkowe_slimaki.shtml (to za co jeszcze się nie brałam)

 no i to co ćwiczę nieustannie (chociaż nie wiem jakbym się starała to nie wychodzi jak na zdjęciu) http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/wzor_na_kwiatek_szydelkowy.shtml 

brosza

bb

kwiatuszki

ale też ładnie ;) szczególnie ta złota no i już plan na nią mam

a to to już wogóle ni nie wychodzi :) http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/wzor_na_plaskie_kwiatki_szydelkowe.shtml

Jutro do pracy więc trzymajcie za mnie kciuki żeby mnie nie zwolnili bo to ostatnio jakaś plaga

czwartek, 18 marca 2010
Moje sprzedaże

No właśnie. Wystawiłam kilkanaście aukcji z moją biżuterią na Allegro. I nic. Tzn nie całkiem bo aż jedne korale sprzedałam. Ale i tak jestem na minusie odliczając koszty wystawienia pozostałych. Inne kanały sprzedaży - żadne praktycznie. Pracuję głównie z Facetami, którzy jeśli już kupują coś swoim Kobietom to napewno nie jest to biżuteria sztuczna. Raz dałam komuś, żeby pokazał innym znajomym - duży błąd- dostałam dużo rzeczy poniszczonych ;( zero szacunku do czyjejś pracy. Znajomi? Tu gdzie mieszkam od 3 lat mam głównie znajomych z pracy - patrz wyżej. A inni znajomi i rodzina mieszka za daleko, no i czasami jak pojadę to trochę się pozbędę tych swoich tworów. A wystawiając na Allegro zawsze będę na minusie. Myślałam o galeriach internetowych, ale dopadło mnie zwątpienie w mój talent ;( Chyba jeszcze muszę trochę porobić do szuflady...

z pozdrowieniami z wnętrza ziemii

I to by było na tyle jeśli chodzi o moje rękodzielnictwo (jak narazie)

wtorek, 16 marca 2010
kolejny tydzień w domu

Już drugi się zaczął jak siędzę sobie i choruję. Tzn teraz moje bejbe choruje a ja biegam co chwilę z lekarstwami. Trochę nadrobiłam zaległości w swoich koraliczkach. Muszę jeszcze dokończyć zaproszenia na ślub i iść po materiał na sukienkę (tochyba w sobotę) i w końcu wybrać się na polowanie obrączek, bo w końcu ślub mnie zastanie jak w moich snach bez niczego.

Ale ja tu gadu gadu a w sumie to chciałam kilka zdjęć zamieścić. Więc prezentuję to co udało mi się wytworzyć:

królowa śniegu

Te kolczyki powstały jakiś czas temu (kiedy jeszcze myślałam że uda mi się opanować wspaniałą sztukę tkania z kralików)

mroźny poranek

Moje kolejne zmagania z wisiorami. Jak widać. Bez komentarza. Ale dostojnie bo nie szkło ale noc kairu i opal

kropelkowo-chabrowo

Nie wiem dlaczego ale lubię szkło...

chabrowe wspomnienie lata

No i zaczełam eksperymentować z naszyjnikami

poranna rosa

i z broszkami (tajest olbrzymia 26cm średnicy, pięknie wygląda na szalu...)

A więcej wam pokarzę przy następnym wpisie. Zdradzę, że ciągle poprawiam naszyjnik ślubny. A co do diety to musiałam zrezygnować, bo za słabe wyniki badań i jestem w trakcie poszukiwań DOBREGO!!! dietetyka, co chyba graniczy z cudem. No bo dobry dietetyk powinien dopasować dietę do mnie i mojego trybu pracy, chyba...

piątek, 12 marca 2010
brak tytułu

Ach i z tym wszystkim....

za 50 dni zmienię stan cywilny, a tu jeszcze tyle do zrobienia. Tzn. zaproszenia już zrobione i wysłane (jak odzyskam sprzęt to pokażę co mi wyszło). Pobawiłam sie scrapbookingiem. Wolę jednak swoją biżuterię. A strasznie ją zaniedbałam ostatnio. To co zalega u mnie w pudle wystawiłam wczoraj na allegro. Załamana jestem, zawsze jak wystawiam kilkanaście egzemplaży swoich wypocin udaje mi się sprzedać może jedną max dwie sztuki. Zastanawiam sę czy nie nawiązać współpracy z jakimś sklepem internetowym. Może lepsze miejsce do robienia miejsca na nowe moje małe dziełka;)

No ale odeszłam od tematu głównego. Co jeszcze nie jest zrobione? Nie mam sukienki, bo przy rozmiarze 42 ciężko cokolwiek znaleźć, a jak już znajdziesz to jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz wyglądać jak w namiocie :( Już nawet umówiłam się na szycie tej mojej sukienki ale dopadła mnie choroba i nawet nie ma kiedy rozejrzeć się za materiałem. No bo oczywiście ja nie chcę ani jakiejś białej ani brzydkiej w jakimś ciężkim do określenia kolorze... ble.. tragedia.

Ale największa tragedia to te moje nieszczęsne diety. Przy moim durnym trybie pracy 8-18 + ok 1,5h na dojazd ciężko utrzymać 5 posiłków (bo czasami w pracy nie ma czasu na siusiu...). Nie lubię też monotonii w jedzeniu, a mój organizm broni się rencami i nogami przed spadkiem wagi. Stosuję się teraz do zaleceń kolejnej diety, a waga ani drgnie, a jak sobie pozwolę jeden dzień na jakieś piwko wieczorem czy nie daj Boże chlebek lub bułeczkę odrazu 0,5kg więcej. Mam dość i jestem bliska poddania się...

Ale przynajmniej na tym moim chorobowym zrobiłam sobie naszyjnik (tylko czy będzie pasował) już na ślub. No i ćwiczę wyplatanie koralikami bo chciałabym jeszcze grubą bransoletę z bezbarwnych koralików met. peyote (?) ale oczywiście mi nie wychodzi...

A najlepiej dziś to mi wychodzi narzekanie.

Hmmm... Słyszałam też od znajomych, że im bliżej ślubu tym więcej wątpliwości... No i też mnie zaczynają dopadać. A dziś jeszcze intensywna Katechizacja przedślubna....

sobota, 20 lutego 2010
i kolejny tydzień...

Ja jak zwykle najpierw trochę posłodzę. No bo candy w Kartkomanii. Takie słodziaki by mi się przydały bo chcę spróbować stworzyć swoje własne zaproszenia na ślub (oczywiście mój)

http://kartkomaniacom.blogspot.com/2010/02/candy-candy.html

i u Rossali

http://rossali.blogspot.com/

Ale żeby nie było,  że tylko candy candy to drobinki mojej twórczości, która z powodów braku jakiegokolwiek czasu wolnego leży i nawet nie woła (bo obrażona).

wspomnienie lata

amarantowe zniewolenie

cukierkowy zawrót głowy

Wydałam się, że ten mój nieszczęsny ślub zbliża się wielkimi krokami. A tu jeszcze sukienka (odwlekanie do ostatniej chwili z nadzieją, że a nóż schudnę chociaż do tej pory jednak się nie udawało), zaproszenia, bo chcę mieć oryginalne, własnoręczne i zaplanowanie obiado-kolacji dla rodzinki (bo wesela z przyczyn finansowych nie będzie a szkoda).

No i ciągle chodzi mi po głowie ten mój projekt zarabiania na siebie... tylko czasu mi brakuje nawet dla mojego dzieciątka...

piątek, 12 lutego 2010
I znowu pyszności

koraliki pysznościowe

http://rossali.blogspot.com/2010/02/troszke-spoznione-ale-w-koncu-jest-moje.html#comment-form

sobota, 06 lutego 2010
Słodkościowo

Zapisałam się na kolejne candy. natomiast z powodów technicznych (newydolność sprzętowa) publikuję dopiero dziś. Więc zaczynamy:

 Candy u Wendy. Mam chrapkę na te słodkości:

http://wendy.blox.pl/2010/01/Candy.html

Candy u Sunflowerka:

http://bizuteriasunflower.blox.pl/2010/02/Moje-piersze-Candy.html

I candy na Fioletowym Poddaszu (też pyszności):

http://fioletowepoddasze.blogspot.com/2010/01/cukiereczki-rozdaje.html

A nóż widelec coś uda mi się upolować :D

czwartek, 04 lutego 2010
Zapomniałam

Miałam przecież dodać jakieś te swoje dzieła. I zapomniałam. Tak się rozpisałam strasznie i uciekło. Ale nic tam. Oto moje małe twory.

black&white

geometrycznie

koronkowo

No i tak sobie spoglądam na te moje twory i takie "podstawowe". Fakt że teraz próbuję wire wrappingu i tkania z koralików... A  że mój aparat powiedział "mam cię dość, i tak nie umiesz robić zdjęć" więc muszę się posiłkować starymi zdjęciami, bo z telefonu wogóle są tragiczne ;(

A wogóle to się z wami podzielę moimi zastanowieniami nad własną firmą. Oczywiście powiązaną z moim hobby i nie tylko z moim. No ale szczegóły trochę później. Może jak biznesplan zrobię i przeliczę sobie czy to się opłaca...

Urlopowo

Urlop urlopem, a ja i tak nie mam czasu na posiedzenie przy komputerze. Okupowany jest przez moje małe bejbe i jego kuzynkę. Kto słyszał żeby w ich wieku lepiej się znać niż ja :(

Chciałam coś potworzyć-średnio mi to wyszło. Zawsze jest coś innego do roboty. A to trzeba w szafkach kuchennych mole przegonić ;) a to w szafach zrobić przegląd, bo te moje dziecko to rośnie ak na drożdżach i nie nadążam z nową garderobą ;). A to mój luby wymyśla jakieś wyjścia do rodziny albo sąsiadów, albo, co gorsze oni przychodzą do nas. No nie narzekam ale przy czwórce albo piątce dzieci w wieku 2-9lat to ciężko nad czymkolwiek zapanować.

Ale niepowiem, spodobało mi się takie siedzenie w domu;). Nawet powiedziałam mojemu lubemu, że może zaszłabym w ciążę to tak ze zwolnieniem lekarskim i macierzyńskim i zaległym urlopem to by się trochę czasu wolnego nazbierało;) Tylko co potem. Takie dwie jak moja jedna i szybko bym osiwiała... To ja się jeszcze zastanowię ;)

No ale jeszcze nie napisałam, że z tym moim bejbe i jego kuzynką bawiłyśmy się masą solną. Fajna zabawa. A ja sobie zrobiłam nawet koraliki :D Wyglądają po pomalowaniu i polakierowaniu jak drewniane. Zobaczymy co z nich zrobię... Dziewczyny dziś jadą na konie więc może jak szybciej wrócę z zakupów to może coś poskładam.

Ach no i jeszcze nie napisałam, że przeprosiłam szydełko. Narazie to przypominam sobie podstawowe półsłupki słupki, i takie inne słupki. Choruję żeby zrobić pięknego kwiata broszkowego sobie, jednak zanim sobie wszystko przećwiczę to pewnie nadejdzie lato i tyle będzie z moich broszek mocherowych ;(

 

sobota, 30 stycznia 2010
Polecam

Dziś skromnie. Polecam gorąco: http://koralikowaweraph.blogspot.com/

Dziewczyna tworzy małe dzieła sztuki. I to jest właśnie mój cel. Ten piękny brelok ze srebrnego drutu i błękitnej sieczki. Jak stworzę to się pochwalę. A czas będę miała bo właśnie urlop zaczełam :D